Dzieci.Martwej.Ziemi

Dzieci Martwej Ziemi (Jan Waletow)

Niezbyt sprzyjająca przeżyciu passa trwa. Michaił Siergiejew wciąż żyje, lecz nie oznacza to, że jest bezpieczny. Liczba wrogów rośnie, a skutki radioaktywnego Potopu są wciąż silne. Czy po raz kolejny uda mu się ujść ż życiem z rąk oprawców? Co nowego szykuje Ziemia Niczyja i jej mieszkańcy? Kim są dzieci martwej ziemi? O tym, i o wielu innych rzeczach przekona się Michaił na własnej skórze.

„Dzieci martwej ziemi” to kolejny tom przygód Michaiła Siergiejewa autorstwa Jana Waletowa, który po raz kolejny zabiera nas w sam środek zniszczonej Ukrainy. Jak w pierwszy tomie, tak i tutaj poznamy wiele ciekawostek, dotyczących wcześniejszego życia Michaiła, a także to, co dopiero na niego czeka. Czy kontynuowanie losów niemal nieśmiertelnego bohatera było dobrym pomysłem? Chyba tak.

Mając tyle przeciwności losu, Michaił wciąż idzie do przodu. Jedni nazwą go szczęściarzem i powierzają w jego ręcę życie innych. Pozostali mogą twierdzić, że to pechowiec, bowiem wciąż nie może nacieszyć się świętym spokojem. Kim więc jest Siergiejew? Jest po prostu sobą. Każdą przeszkodę pokonuje po swojemu i nieważne jest, czy na drodze stanie jedna osoba czy dwadzieścia. W każdej sytuacji widzi jakieś wyjście, dzięki któremu pozostaje przy życiu.

Nie ukrywam, że pierwszy tom nie był wybitnym dziełem, o czym możecie przekonać się w mojej poprzedniej recenzji, jednak nie nastawiałem się zbyt negatywnie do tomu drugiego. Efekt? Nie najgorszy. Przede wszystkim jest nieco więcej akcji i działań na Ziemi Niczyjej, która dosyć mocno mnie urzekła. Kolejna sprawa to fakt, że retrospekcje nie są monotonne i przegadane. Śmiało można powiedzieć, że poprzednie życie Siergiejewa (przed Potopem) nie było wcale mniej ryzykowne od tego, które prowadzi na Ukrainie już po katastrofie.  Więcej ciekawej akcji zdecydowanie dla mnie na plus.

Nie można też zarzucić złych opisów, ani interesującego języka. Znowu jednak mam zastrzeżenia do częstego chaosu wynikającego z przeskakiwania w różne miejsca i czas akcji, niekiedy w jednym momencie. Musiałem się dość mocno skupić, by wiedzieć co i dlaczego się dzieje. Autor na szczęście dopinał stare wątki bez masowego wprowadzania nowych, co nieco ułatwiało odbiór całości. Strasznie zaciekawił mnie motyw tytułowych dzieci martwej ziemi. Zawsze mieszkańcy niebezpiecznych terenów są ciekawym wątkiem, który można ciekawie rozwinąć i tak też się stało, jednak nie chcąc psuć niespodzianki i nic więcej nie dodam.

Trochę zdziwił mnie fakt ciągłego uchodzenia z życiem przez Siergiejewa. Jest to starszy gość, który choć świetne wyszkolony, nie jest bogiem. Nie przepadam za zbyt mocnym podrasowywaniem postaci, by ta była niemalże nieśmiertelna. W przypadku tej książki miejscami miałem wrażenie, że tak właśnie autor postąpił z Michaiłem. Niemniej jednak jest to postać charyzmatyczna, co szybko do mnie trafiło i jakoś go polubiłem.

Podsumowując, książka jest fajna i nieco ciekawiej się ją czyta niż poprzednią, choć nadal wynikające ze skoków czasowych posuwanie fabuły jest dość męczące. Kto czytał „Ziemię Niczyją” i przypadła do gustu, powinien być zadowolony, cała reszta co najwyżej nie będzie mocno zawiedziona.

Moja Ocena: 6/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × three =