na-skraju-strefy

Na Skraju Strefy (Krzysztof Haladyn)

Skraj strefy to miejsce, które jest jedynie o włos od nieznanej i niebezpiecznej Zony. To właśnie tutaj patroluje Dmitrij Petrenka, strzegąc tego, co wchodzi i wychodzi z Zony. Pewnego dnia, znajduje on swojego przełożonego leżącego na własnym biurku z przestrzeloną skronią. Ten dzień zmienia wszystko, a obecne życie Dmitrija zostaje wywrócone do góry nogami. Przez spisek osób trzecich, zostaje zmuszony do ucieczki w Zonę, gdzie szybko dowiaduje się, że wszystko co o niej wiedział jest kłamstwem. Krok po kroku zaczyna utożsamiać się z nowym miejscem i przyzwyczajać do faktu, że jeden błędny ruch może kosztować go życie. Teraz jako Sołdat musi wrócić na Dużą Ziemię, lecz pech chciał, że właśnie zbliża się rocznica wybuchu reaktora, która może dużo namieszać.

Debiutancka powieść Krzysztofa Haladyna, to kolejna historia umieszczona w świecie znanym z serii Stalker w Fabrycznej Zonie, pełna akcji i odkrywania zupełnie obcego świata. Nieznane terytorium staje się domem dla stalkera, który bardzo szybko musi nauczyć się panujących na nim zasad, a te wcale nie są proste, ani przyjemne. Czy autor godnie zaprezentował swój debiut w świecie Zony? Jak najbardziej!

Choć z założenia, Zona jest czymś zupełnie obcym i nieznanym, tak z reguły wiemy mniej więcej o co w niej chodzi i jak działa. Tym razem autor postawił na poznanie Zony od całkowitego zera. Bohater, który w strefie przybrał pseudonim Sołdat, a raczej go otrzymał, wkracza na terytorium z przymusu i nie wie o nim absolutnie nic. Dopiero spotkany stalker zapoznaje go z panującymi zwyczajami, których my, jako czytelnicy, również się uczymy. Z czasem wszystko staje się bardziej oczywiste, ale nigdy nie do końca jasne – jak to w Zonie. Anomalie, mutanty i dziwne przesądy coraz bardziej udomowiają bohatera, który w końcu zaczyna rozumieć gdzie dokładnie się znalazł.

Osobiście bardzo spodobał mi się zamysł raczkowania z Sołdatem po terenie strefy i pokazanie jej oczami absolutnego świeżaka. Czułem się tak, jakbym po raz pierwszy odpalił grę, nie znając jej wcześniej i dopiero co zaznajamiał się ze światem, który przyszło mi zwiedzać. Kawałek po kawałku penetrować ziemię, która oferuje wiele niebezpiecznych, ale jednocześnie fascynujących rzeczy, które raz mogą zabić, a innym razem… również zabić. Niemniej, jest jednak coś, co w nich pociąga. Kolejna rzecz, która bardzo przypadła mi do gustu, to pociągnięty motyw rocznicy pierwszego wybuchu reaktora i wiążące się z tym ciekawostki, które Krzysztof Haladyn w bardzo ciekawy sposób zobrazował. O nich jednak dowiecie się podczas lektury książki 😉

Nie wiem, czy jest coś do czego mógłbym się przyczepić. Uważam debiut autora za bardzo udany, ciekawy i mimo wszystko świeży. Fajne opisy, prezentacja bohaterów i elementy, które mocno wiążą się z serią, dają niesamowity klimat, który każdy miłośnik serii powinien poczuć. Może i były jakieś wpadki, ale ja osobiście ich nie znalazłem, albo były tak nikłe, że po prostu je przegapiłem.

Podsumowując. Książka to ciekawa przygoda dla każdego fana postapokalipsy z mocnym naciskiem na fanów Zony. Graliście w gry Stalkera? Czytaliście książki z uniwersum? W takim razie następną rzeczą, po jaką sięgnięcie, musi być „Na Skraju Strefy”, zwłaszcza, że niebawem ma pojawić się kolejny tom 😉

Moja Ocena: 8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × one =