um2033-korzenie-niebios

Uniwersum Metro 2033. Korzenie Niebios (Tullio Avoledo)

W obliczu zagłady, ludzie zaczynają wierzyć w rzeczy, dzięki którym przeżyją. Nie zawsze się to sprawdza, ale mimo to, każdy jest skłonny zaryzykować. 20 lat po wojnie nuklearnej, mieszkańcy Rzymu i okolic walczą o przetrwanie. Niekończąca się zima i niesprzyjające warunki, zmuszają ludzi, do ucieczki pod ziemię. Kiedy ich wiara w kościół i Boga zaczyna upadać, powołany zostaje oddział, który za zadanie będzie miał odnalezienie rzekomego Patriarchy, znajdującego się w Wenecji. Czy wiara pomoże przebyć żołnierzom odległą drogę? To wszystko nie będzie zależeć od Boga, ale od ludzi…

Powieść Tullio Avoledo osadzona w świecie „Uniwersum Metro 2033”, pokazuje nam obraz zniszczonych i zaśnieżonych Włoch. Czy tak mocny nacisk na wiarę, w post-apokaliptycznym świecie, odniósł pozytywny skutek? Poniekąd.

Słysząc „Metro” w tytule książki, łatwo pomyśleć, że to właśnie tam odgrywać się będzie akcja książki. W przypadku „Korzeni Niebios”, wszystko toczy się na powierzchni, co jednak nie skreśla tego tytułu, jedynie zmniejsza nieco klimat świata „Metra 2033”, w którym została osadzona.

Zacznijmy od powiedzenia co nieco o fabule. Wielokrotnie spotkaliśmy się z różnymi frakcjami, które w zależności od położenia, były sobie wrogie, lub przyjazne. Tym razem spotykamy się z mocnym naciskiem na wiarę i to ona wszystkich dzieli. W momencie, kiedy brakuje głowy kościoła – papieża – ludzie powoli odsuwają się od wiary. By temu zaradzić, Ojciec John Daniels, który wraz z przydzielonymi do niego żołnierzami gwardii Szwajcarskiej, wyrusza w samobójczą misję, odnalezienia Patriarchy w Wenecji.

Co do zamysłu historii, nie mam nic do zarzucenia. Wszystko zostało fajnie przedstawione, a jej treść nie jest wymyślona „od tak”. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że przeżycia bohatera są nam bliższe i cały świat wydaje nam się bardziej wyraźny. Każda emocja czy myśl, staje się mocniejsza w odczuciach.

Całą sceneria Włoch została fajnie odwzorowana. Podobało mi się, że autor zabrał nas w wiele miejsc, które zostały dobrze opisane. Wielka szkoda, że nie było nawet momentu, rozgrywającego się na stacji metra, ale mimo to, całość prezentuje się dobrze.

Jest pewien minus, który trochę mi się nie spodobał. Otóż całą książkę można podzielić na dwie części. Pierwsza – czas trwania podróży, odkrywanie nowych miejsc, poznawanie ludzkiej natury. Ta zdecydowanie jest lepsza i ciekawsza. Druga, która wprowadza czytelnika w zupełnie nowy świat. Wprawdzie cały czas jesteśmy we Włoszech i mamy do czynienia z tymi samymi bohaterami, ale pomysł na fabułę uległ tak mocnej zmianie, że ciężko było się w tym połapać. Tutaj poczułem spory niesmak, ponieważ autor wprowadził sporą dawkę fantastyki, która nie do końca pasowała do całości.

Podsumowując. Książka jest fajna i prezentuje ciekawy klimat, jednak w pewnym momencie wszystko się zmienia, a czar pryska niczym mydlana bańka. Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo to, fani serii „Uniwersum Metro 2033”, nie powinni być mocno zawiedzeni.

Moja Ocena: 6/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 + 18 =