Artur.Chmielewski

Wywiad z Arturem Chmielewskim

Kto z fanów serii Uniwersum Metro 2033 oczekiwał książki, która miałaby miejsce w naszym rodzimym metrze w stolicy? Chyba każdy.
Jako warszawiak, sam chciałem się nieco dowiedzieć o książce, dlatego postanowiłem porozmawiać z autorem Achromatopsji – Arturem Chmielewskim.

Achromatopsja.banner

Łukasz: Witaj Arturze. Ostatnio premierę miała miejsce Twoja książka „Achromatopsja”. Czy na początek mógłbyś powiedzieć o czym ona opowiada?

Artur: „Achromatopsja” opowiada historię warszawskiej społeczności ocalałej po globalnym konflikcie atomowym — świat doskonale znany czytelnikom Uniwersum Metro 2033, przeniesiony na nasz rodzimy grunt. Wymyśliłem kiedyś określenie, że to historia nie do końca udanej apokalipsy. Bo przecież gdyby apokalipsa się w stu procentach udała, nie byłoby o czym pisać, prawda? Na szczęście w Polsce wiele rzeczy nie do końca się udaje i tak też stało się tym razem. Nie chciałbym zdradzać żadnych szczegółów, gdyż powieść skonstruowana jest tak, że lepiej, by pewne sprawy stały się jasne dopiero we właściwym czasie, w ogólnym jednak zarysie, jest to opowieść o próbie ratowania ginącego świata przez grupkę, nie do końca ochotników, nie do końca świadomych tego, w co ich wplątał los.

Ł: Powieść ze świata Metra 2033 osadzona w Warszawie była długo wyczekiwaną przez fanów pozycją. Nie czułeś presji z tego powodu?

A: Pisząc nie czułem. Jednak niedługo przed premierą, kiedy Insignis oficjalnie ogłosił datę wydania książki, a w necie zaczęło pojawiać się coraz więcej dotyczących „Achromatopsji” materiałów i komentarzy, uświadomiłem sobie, że społeczność fanów M2033 ma całkiem konkretne oczekiwania co do kolejnej pozycji w Uniwersum. I przy okazji jest nieźle zorganizowana, zupełnie, jakby chciała przetrwać każdy konflikt atomowy…

Ł: Jaki jest odzew czytelników po premierze?

A: Generalnie chyba pozytywny. Jak dotąd udało mi się znaleźć w sieci (ale nie szukam jakoś szczególnie gorliwie) trzy recenzje pozytywne oraz jedną umiarkowanie negatywną. Zdaję sobie sprawę, że nie sposób napisać książki dla wszystkich, nigdy zresztą nie próbowałem. Wiem też, że moja powieść może niektórych czytelników zaskoczyć — jest dość odległa od tego, do czego przyzwyczaiło ich do tej pory M2033. I znowu — dla jednych będzie to zaleta, argument „za”, drudzy odczytają to jako zamach na święte reguły Uniwersum. Podobne zjawisko znalazłem zresztą w recenzjach właśnie — jednemu recenzentowi podoba się dokładnie to, za co drugi książkę gani. I odwrotnie.

Ł: Na FP książki udostępniłeś swoje zdjęcie wraz z Dmitrijem. Jak wyglądało spotkanie z twórcą Metra 2033?

A: Spotkaliśmy się w Warszawie, wiosną 2015. Książka była już wtedy właściwie skończona. Streściłem ją pokrótce Dmitrijowi, porozmawialiśmy o formie, na którą się zdecydowałem, potem przez kilka godzin gadaliśmy o książkach i o życiu w ogóle. To bardzo sympatyczny, bardzo otwarty człowiek, cieszę się, że mój pomysł na treść i formę książki znalazł u niego akceptację.

Ł: „Achromatopsja” to Twój debiut, dużo czasu zajęła Ci praca nad książką?

A: Na początek chciałbym wyjaśnić, że to nie do końca prawda z tym debiutem. „Achromatopsja” jest wprawdzie moją pierwszą powieścią, natomiast trzecią książką w ogóle. Pisałem ją trochę na raty, to znaczy najpierw napisałem połowę, i — mając w głowie szczegółowy plan ciągu dalszego —postanowiłem znaleźć wydawcę, nie jestem bowiem amatorem pisania do szuflady. „Znaleźć”, to właściwie znaczy: przekonać do mojego pomysłu Insignis, chcąc bowiem wydać powieść pod szyldem M2033 nie miałem na tym polu wyboru. Na szczęście udało się i przysiadłem fałd, by w kilka miesięcy skończyć książkę. Niestety, dalej nie było już tak łatwo — lista pozycji do wydania była już ustalona i musiałem cierpliwie czekać na swoją kolej. Na szczęście w końcu się doczekałem!

Ł: Czy możemy spodziewać się kolejnej historii w świecie zniszczonej Warszawy?

A: Mam już dość szczegółowo zarysowany pomysł na kontynuację „Achromatopsji”, mam też jeszcze trudniejszy do zapamiętania tytuł. Ale czy książka powstanie, zależy w dużym stopniu od Czytelników — od tego, czy będą jej chcieli. Uprzedzam jednak lojalnie, że ewentualna kontynuacja może jeszcze dalej oddalać się od kanonu M2033, niż „Achromatopsja”.

Ł: Chciałbyś zamienić się z którąś z postaci swojej książki i na własne oczy zobaczyć świat, który sam wykreowałeś?

A: Chyba nie (śmiech). To nie jest przyjemny świat. Starałem się zachować jak najdalej idący realizm psychologiczny, więc ludzie poddani tak silnemu stresowi nie są kierującymi się przede wszystkim dobrymi manierami dżentelmenami — nie chciałbym spędzać w ich towarzystwie czasu. Próbowałem też, oczywiście w ramach kreacji artystycznej i wymogów Uniwersum, jak najbardziej uprawdopodobnić realia świata zewnętrznego. W połączeniu z moim wrodzonym pesymizmem dało to efekt raczej odległy od idylli. Poza tym tworząc ten świat, „nazwiedzałem” się go dostatecznie w mojej własnej głowie. Cieszę się, że mogłem powrócić do tego prawdziwego.

Ł: Czy masz swój ulubiony tytuł w serii Uniwersum Metro 2033? Jeżeli tak, to jaki i dlaczego?

A: Mam przede wszystkim ogromne zaległości. Przeczytałem oczywiście początek serii — M2033 Głuchowskiego, przeczytałem też „W mrok” Diakowa i „Korzenie niebios” Avoledo, jednak polskich książek z premedytacją nie czytałem, nie chcąc sugerować się, choćby nieświadomie, pomysłami panów Majki i Szmidta. Muszę to teraz nadrobić!

Ł: Na koniec chciałbym Ci podziękować za poświęcony czas i życzyć samych sukcesów literackich i nie tylko!

A: Dziękuję bardzo!

 

Chcesz być na bieżąco z twórczością autora?

Lajkuj: https://www.facebook.com/Metro2033.Achromatopsja/?fref=ts

Kupuj: http://www.empik.com/uniwersum-metro-2033-achromatopsja-chmielewski-artur,p1134895746,ksiazka-p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × five =