Zakuty.w.Stal

Zakuty w Stal (Mioroslav Žamboch)

W świecie, który zaznał niemal całkowitego zniszczenia a większą część jego terytoriów pokrywa skażona truciznami i chemikaliami pustynia, poznajemy mechanika Matyjasza Sandersa. Zajmujący się na co dzień pracą na przedmieściach, naprawiając tamtejsze maszyny i boty mężczyzna, dostaje propozycję zaciągnięcia się do konwoju eskortującego wpływowych ludzi. Zgadza się, dzięki czemu poznaje życie, które do tej pory było mu nieznane. Pełna niebezpieczeństw droga to tylko początek prawdziwego wyzwania. Specjalizującą się w najtrudniejszych i niemal niewykonalnych transportach drużynę, do której należy teraz Sanders czeka prawdziwe wyzwanie podczas przewozu tajemniczej przesyłki. Na szczęście ich środkiem lokomocji jest niemal niezniszczalny czołg.

Zabarwiona ogromną ilością elementów z gatunków science fiction, akcji i fantasy powieść autorstwa Miroslava Žambocha „Zakuty w stal”, to ciekawa propozycja dla każdego fana książek w stylu „drogi”. Historia bohaterów przemierzających zniszczone bezdroża ziemi pobudzi w niejednym czytelniku wyobraźnię. Czy stworzenie książki łączącej elementy post-apo i science fiction było dobrym pomysłem? Raczej tak.

Każdy z nas wielokrotnie dokonał w życiu wyborów, których później żałował. Z początku przyłączenie się Sandersa do załogi wielkiego czołgu mogłoby się wydawać właśnie takim głupstwem. Duże niebezpieczeństwo wywołane nasilającymi się atakami botów z każdym kilometrem zdawało się być coraz trudniejsze do odparcia. Jak się jednak okazało mechanik poczuł się w tym otoczeniu niczym ryba w wodzie, zdobył nowe przyjaźnie a nawet… się zakochał. Nadszedł jednak moment, kiedy wydawało mu się, że wszystko się ułożyło, a życie zaczęło toczyć się odpowiednim torem. Niestety, całe poczucie bezpieczeństwa i szczęścia zostało zniszczone. Sam Sanders zostaje poddany niezwykle ciężkiej próbie, która może kosztować go życie, jednak nie boi się on podjąć tak wielkiego ryzyka.

Sporo słyszałem o twórczości Mioroslava Žambocha i za każdym razem było to coś pozytywnego. Nauczyłem się jednak nie nastawiać zbyt pozytywnie do książek, bowiem często przez zbyt duże oczekiwania zdarza mi się tracić poczucie realnej wartości danego dzieła. Ucieszyłem się więc z możliwości przeczytania książki tego autora i przyznam szczerze, że rozumiem wszystkie te pozytywne słowa pod jego adresem. Stworzony przez Žambocha świat okazał się niezwykle ciekawy, a sposób w jaki został przedstawiony bardzo mnie wciągnął. Nie odstraszyła mnie nawet duża ilość stron (700), co często ma duży wpływ na moją przyjemność czytania (nie przepadam za zbyt grubymi książkami).

Bardzo lubię wszystko, co związane jest z post-apo, a fakt, że został w to wszystko wplątany czołg mocno mnie zaciekawił. Klasyczna powieść o drodze, którą bohater musi przebyć jest niezwykle popularna w tym rodzaju literatury. Autor na szczęście nie poszedł w całkowity stereotyp gatunku i dodał do tego starcia pomiędzy ludźmi a botami w czasie epickich bitew. Dodatkowo bardzo do gustu przypadli mi bohaterowie i ich więź, która z każdym przebytym kilometrem stawała się trwalsza, niczym stal pancerza ich czołgu.

Oczywiście muszę mieć zastrzeżenia, ale chyba jest to najczęstszy negatyw każdej przeczytanej przeze mnie grubszej książki, a chodzi tu o monotonie. W pewnym momencie autor wpadł w rutynę opierającą się na schemacie „jadą, walczą z botami, jadą, zatrzymują się by coś zjeść, jadą, walczą z botami” i tak w kółko. Po pewnym czasie było to nieco męczące, zwłaszcza, że nie było tu żadnych dodatkowych elementów, bo owe bitwy nie były niczym specjalnym, a rozmowy pomiędzy bohaterami były niezwykle neutralne a ich przebieg często nie miał wpływu na dalszą fabułę.

Podsumowując, książkę czyta się z dużym zainteresowaniem i pomijając niektóre fragmenty (na szczęście niewielkie) jest to bardzo ciekawa propozycja dla niemal każdego miłośnika post-apo czy science fiction.

Moja Ocena: 7/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × three =